sosnowiec.repertuary.pl
Profile

Profile: rojsza

Films comments:

Scoop w p l, 9. czerwca 2007 godz. 09:40

((:
juz na samym poczatku dobitnie zabawny motyw z przeprawa przez styks. fajny!

La Mome w p l, 9. czerwca 2007 godz. 09:37

marion
smiem zauwazyc, ze cotillard dojrzala o wieki swietlne od czasow gry w 'taxi'. doskonala.

Buena Vista Social Club wdowa po leninie, 11. października 2005 godz. 21:52

ładny, ładny, klimat, ładny.
bardzo ładny, nic się nie zmieniło

Harry Potter and the Sorcerer's Stone wdowa pl, 11. października 2005 godz. 21:51

do jakiegoś tam pryka
przez takich, jak ty, ludzie zrażają się do książki o Harrym. ja, jako fanka, filmy HP oglądam z racji mojego fanostwa i potrzeby porównania. trzecia część filmu dotychczas najlepsza. na pewno na korzyść jedynki wypada fakt, że w filmie zachowane są wartości przedstawiane w książce. film nr 1 nudny i drętwy, pan radcliffe ni ziębi, ni grzeje, tfu, mrozi odrobinkę. jeszcze jedna uwaga, sykiem: pardon me- idioci piszący krótkie streszczenia pod nazwiskami obsady, zastanówcie się czasem.

Charlie and the Chocolate Factory wdowa po leninie, 11. października 2005 godz. 21:43

BARDZO POLECAM KSIĄŻKĘ - ROALD DAHL, JAK POWSZECHNIE WIADOMO, NAPISAŁ TĄŻE(tęże?:))
no kurczę, jak ktoś spodziewa się gotyckich klimatów... ee, eee... ja czytałam książkę w wydaniu oryginalnym, bardzo mi się podobała - tradycyjne baśnie(bajki) odpowiadają mi najbardziej, bo, jakby to powiedzieć, cenię sobie poczucie bezpieczeństwa, a nowe bajki jakoś dziwnie mnie niepokoją. w każdym razie - film na pewno zobaczę, w końcu nie co dzień widuje się takie kości policzkowe jak Deppa;)

The Island wdowa po leninie, 11. października 2005 godz. 21:33

mogło być dobrze
kurczę, no. na początku byłam pod jakimś tam wrażeniem dość w sumie oryginalnej fabuły. koncepcja jak należy, trochę cynizmu się pojawiało gdzieniegdzie... myślałam, że reszta filmu będzie wyważona. a tu zawód. scarlett już nie podoba mi sie tak, jak dawniej (dziewczyna z perla, miedzy slowami...) - popowa. jakas niekonsekwencja miala miejsce - z jednej strony jordan i lincoln nie mieli zielonego pojecia o zyciu, plciowosci, o cywilizacji ogolnie i nie pasuje mi to, ze tak niesamowicie szybko sie przystosowali do nowosci. nadludzie? i tam, gdzie byla reklama perfum z sara jordan i jordan stwierdzila,ze tamta laska umrze - skad ta madrosc? ten krejzi czarnowlosy pracownik, stamtad, skad lincoln zlapal cme - ten aktor gra zawsze tę samą rolę pomyleńców, maniaków w prostokatnych okularach. a zakonczenie... ech... czlowiek uprzedzony i przewrazliwiony na punkcie tego, ze jest czarny, a nie bialy uwalnia wszystkie klony, gdyz celowe zabijanie klonow kojarzy mu sie z wojna gdziestam i z mordami na Murzynach... ludzie, ciężko o bardziej naciągane zakończenie filmu. boże święty. / aha, ogladalam film po angielsku za granica, wiec nie wiem, czy dokladnie wszystko zrozumialam tak, jakbym ogladala wersje polska.

Crash wdowa po leninie, 11. października 2005 godz. 21:18

nie będę powtarzać
wypowiedzi pana xavi i zydwuuz.. zydwuzzhere.. nie skopiowałam, przepraszam, więc nie zapiszę poprawnie pseudonimu; w każdym razie ci dwaj panowie powiedzieli to, o czym ja myślałam, a nawet więcej, więc nie widzę sensu powtórki: co mnie raziło najbardziej: przygody bohaterów z najróżniejszych klas społecznych, z różnych dzielnic splatane razem właśnie tak jakby 'na chama'(przepraszam za język potoczny), sztuczność scenek - świetny przykład z sandrą b. w roli rozpuszczonej pani-szczerze mówiąc tylko dla niej poszłam na ten film, bo tandetą pachniało mi z daleka, no nieważne, rozczarowała mnie ta rola, bądźmy szczerzy - żadna to była rola, w ogóle sytuacje były rozwiązywane w prostacki sposób - mówię tu o scenariuszu, nie o grze aktorów. o. film był, jak dla mnie, prosty i mało subtelny, nie emanował klimatem... po prostu kiepski był moim zdaniem, zapomniałam szybko, że byłam na nim w kinie, nawet nie pamiętam, gdzie i z kim go widziałam. nie podobały mi się role thandie newton i ryana p., i kurczę, ten wątek z molestowaniem przez policjanta... a później uratował jej życie. i niby czego to ma dowodzić? nie wiem, po co się tak rozpisuję, nieskładnie

Wesele (2004) wdowa po leninie., 11. października 2005 godz. 20:57

nie powiem, żeby mi było do śmiechu
oglądając ten film. zresztą dawno to było i obrazł się trochę zatarł, ale pamiętam, że dominowały we mnie uczucia typu: rozgoryczenie, irytacja... dla mnie zbyt dosadny. obłudy nie lubię, ale tutaj pozostało zniesmaczenie. i uczucucie przykrości, bo bądź co bądź przedstawione sytuacje i zachowania nie mijają się z prawdą. a prawda denerwuje.

Lemony Snicket's A Series of Unfortunate Events wdowa po leninie, 14. lipca 2005 godz. 15:43

'większość ma zawsze rację'?
:|

War of the Worlds wdowa po leninie, 14. lipca 2005 godz. 15:09

jak matrix może się nie podobać
przecież to było mistrzostwo. tzn. pierwsza część. no chyba wiadomo, o czym mówię. i ciekawa jestem gry tej dziewuszki jasnowłosej, chyba się dźwignę i popełznę.

Sin City wdowa po leninie, 14. lipca 2005 godz. 15:01

bardzo
dobry, ale dość brutalny, to znaczy już na progu tego, co ja mogę wytrzymać w kinie - ale tarantino widocznie zawsze tak musi; każdy film, w którym maczał palce jest dla mnie zbyt 'bezlitosny', ale dobry jednocześnie; ograniczenie wiekowe uważam za sprawę jak najbardziej słuszną - ja i moja koleżanka jesteśmy jeszcze daleko przed osiemnastką - po niej jednak nie było widać, żeby zbyt krwawe sceny robiły na niej wrażenie, zresztą nie tyle krwawe, co wymyślnie brutalne po prostu, z biednym elijahem troszkę przesadził rurka

Star Wars: Episode III - Revenge of the Sith Wdowa po Leninie, 22. maja 2005 godz. 21:50

i
No i oczywiście, nie bądźcie śmieszni, o dubbingu nie ma mowy:// W ogóle dubbing jest moim zdaniem dla kalekich.

Star Wars: Episode III - Revenge of the Sith Wdowa po Leninie, 22. maja 2005 godz. 21:46

no więc.
Z przekonaniem podpiszę się pod Judaszem. Nie będę tu, na kolejnym forum pisać długiej wypowiedzi - ale dla mnie ta część filmu była idealnie wyważona - bez momentów żenujących, dialogi z sensem, nawet na początku filmu elementy parodii i zdystansowanie się, a nie śmiertelna, że aż śmieszna powaga. No i Anakin. Hayden Christensen, okej, może nie jest wybitnym aktorem, nie mnie to oceniać - ale wypadł jak najbardziej przekonująco w roli. Widać było, że żonka dla Aniego bardzo ważna; naprawdę wyzierała szczerość z jego oczków, moim zdaniem, szkoda tylko, że Anakin dał się podpuścić. Ale też - dajcie spokój - mówicie, że aktor kiepski - a czy to jest wybitnie trudna rola? Według mnie sprawdził się znakomicie, pasował do tej roli- młody, niedoświadczony, porywczy, owszem, pragnący sławy, ale z natury dobry, skłonny do poświęceń i po prostu prawy. Dla mnie ten chłopak był przedstawieniem idealnego młodego mężczyzny. Oczywiście pomijam w tej chwili jego przejście na ciemną stronę mocy, ale nie był to do końca akt złej woli, czy też pragnienie tylko i wyłącznie potęgi. Miał powód. No, a kiedy Padme umarła, rozpaczał, mimo tego, że był już nasiąknięty czarnym aspektem mocy, złem po prostu. Przepraszam, że tak duzo o samym Anakinie - ale po prostu bardzo mi się spodobał, no ciacho:) chociaż zwykle wolę dojrzalszych panów, ale ten miał w sobie coś takiego, no(:

21 Grams Wdowa po Leninie, 7. maja 2005 godz. 20:23

smutny, przygnębiający, bardzo dobry
(straszny z ciebie pozer, jay, 'poles' speak english too, sometimes, and that kind of showing off is an example of a bad taste, you prick:)

Film francuski w wersji oryginalnej Wdowa po Leninie, 6. maja 2005 godz. 19:13

Prowansalka:
Może i lawendy... nie pamiętam... ignorantko. :) Nie drażnij lwa.

Wspaniali Baker Boys Wdowa po Leninie, 6. maja 2005 godz. 19:11

oglądałam na dvd...
...z gazety:D niezły, ale niezbyt wesoły... i fajfer jakoś działa mi na nerwy, chociaż jest bardzo piękna...

Banlieue 13 Wdowa po Leninie, 6. maja 2005 godz. 19:06

Mniam
Besson nie spie,,,,, , bo nie umie:) jak zwykle b. dobrze zrobiony i muszę powiedzieć, że filmy akcji to jest to, co wychodzi mu git gicik. Odnotowuję: obaj panowie - główne role - bardzo, jak dla mnie atrakcyjni:]

Eternal Sunshine of the Spotless Mind wdowa po leninie, 2. kwietnia 2005 godz. 22:12

Skojarzenie z Malkovichem
No proszę, kiedy oglądałam, bardzo mi się skojarzył z 'Być jak John Malkovich', który to film bardzo lubie, no i haha, ten sam scenarzysta

Film francuski w wersji oryginalnej Wdowa po Leninie, 29. marca 2005 godz. 09:36

Kuszący:)
Dawno nie wyszłam z kina tak zadowolona. Ten francuski bełkot ma w sobie coś naprawdę pociągającego:P Fabuła nieskomplikowana, ale film ciepły i z klimatem. Dzięki niemu znów poczułam zapach wrzosu w Prowansji:D i czerwone góry i żółtą plażę w Nicei, gdzie jako dziecko zbierałam oszlifowane przez wodę szkiełka...zielone, żółte, brązowe, niebieskie... :)

Alexander wdowa po leninie, 11. stycznia 2005 godz. 18:23

Nie podobał mi się...
..głównie dlatego, że byłam na filmie ze szkołą i nie mogłam się skupić. A widziałam 2 filmy z Farrelem, jak dotychczas, i w obu sprawdził się b.dobrze('telefon')

Alexander wdowa po leninie, 10. stycznia 2005 godz. 18:34

Cierpię...
...że muszę iść na ten film z klasą (już kupiłam bilet). Po tym, co słyszałam, przeraża mnie wizja trzygodzinnej nudy. Zainwestować trzeba będzie w dobrej klasy popcorn, zwykle nie jem podczas seansu, ale ludzie ze szkoły i tak zakłócą jakość odbioru.

Czarny kot, biały kot wdowa po leninie, 10. stycznia 2005 godz. 18:32

Hmm no wybitny!:))
Oglądałam dawno, ale bardzo mi się podobał. Bardzo mi odpowiadające poczucie humoru. I w fajny sposób pokazał, jak szczęśliwi potrafią być ludzie, nie mając pieniędzy:)to jest to!

Coffee and Cigarettes Wdowa Po Leninie, 21. listopada 2004 godz. 12:19

Świetniasty, polecam
Nie chce mi się pisać jakiejś bardzo wymóżdżonej recenzji,ale powiem, że film był śmieszny, inteligentny i bardzo na poziomie. Doskonale przedstawione zostały niektóre z zachowań naszego żałosnego gatunku. No i fakt, że obejrzałam film w Kiniarni, kinie o fantastycznym klimacie, też zrobił swoje. Naprawdę warto było wydać 'aż' 12 zł, żeby zobaczyć ten filmik.